piątek, 16 grudnia 2016

Wolne media = obywatelski obieg demokratycznej informacji

Obrazy i dźwięki z Sejmu nie dotarłby z taką siłą do wyborców, czyli suwerena gdyby nie… nowego typu dziennikarstwo. Dziennikarstwo obywatelskie. Bo takie uprawiają w ostatnich godzinach politycy opozycji używając smartfonów, tabletów i serwisów społecznościowych do informowania o tym co dzieje się w parlamencie.

Zostawmy z boku polityczny spór i powody dla których dzieje się dziś tyle w Polsce. Ważniejsze jest co innego. Oto w Sejmie dziennikarze mieli przestać być świadkami wydarzeń, mieli mieć ograniczone możliwości zadawania trudnych pytań wybrańcom narodu. Ale mogą skutecznie zastąpić ich sami politycy. Kilka lat temu smartfony i Twitter sprawiły, że wybuchła arabska rewolucja. Teraz w Polsce dzięki nowym technologiom okazuje się, że nie da się uprawiać propagandy i zakrzywiać rzeczywistości. Można ograniczyć pole działania zawodowym dziennikarzom, ale zatrzymać przekazu medialnego w internecie na szczęście się nie da.

Kiedyś poseł, a dziś prezes TVP, Jacek Kurski mówił: Ciemny lud to kupi. Owszem może władza, partia rządząca mieć telewizję, radio publiczne, a nawet PAP. Może jedna partia mieć większość w Sejmie, może używać straży marszałkowskiej do demolowania Państwa, a policji do torowania wyjazdu i drogi ideologowi „dobrej zmiany”, który realizuje własną wizję państwa, a raczej prze do dyktatury. Może. Nie może jednak zatrzymać postępu technologicznego.

Tak jak w sporej części PiS i prezydent Duda są tam gdzie są dzięki serwisom social media tak i dzięki nim, i przez nie mogą zostać szybko odsunięci od władzy. Nie ma władzy nad społeczeństwem ten kto sądzi, że da się kontrolować medialny przekaz. Media mogą być narodowe, ale dziś dziennikarze są wszędzie. Nawet jeśli zawodowcom zakaże się wstępu do parlamentu dziennikarzami obywatelskimi mogą być i już są posłanki i posłowie opozycji. Dziennikarze obywatelscy. Wtedy gdy posłanki relacjonują przez telefon w komercyjnej TV co dzieje się w Sejmie, są nimi też obywatele, którzy przybyli przed budynek i filmują smartfonami sceny, gdy policja siłą toruje drogę prezesowi rządzącej partii, która za nic ma zasady państwa demokratycznego.

Ludzie (a kiedyś blogerzy), czyli ów słynny suweren - na którego decyzje przy urnie wyborczej tak ochoczo powołuje się PiS i jego zwolennicy - zmieniają świat. Uzbrojeni w smartfony obalają nawet najbardziej zajadłe reżimy. Co dziś może zrobić przeciętny obywatel? Udostępniać treści, które pokazują prawdziwy obraz wydarzeń z piątkowego wieczoru 16 grudnia i ostatniej nocy.

Jak w zasadach dziennikarstwa obywatelskiego i definicji Web 2.0. 1 tworzy treść, 10 ją komentuje, 89 czyta, ogląda. Udostępniając treść opisującą ostatnie zdarzenia w Sejmie podtrzymujemy wszyscy reguły państwa demokratycznego. A dziennikarze zawodowi i media tylko wzmocnią ten przekaz w swoich portalach, gazetach, stacjach TV i radiowych. Nieprzekonanych nic nie przekona, ale wątpiących obrazy i dźwięki powinny zmusić do myślenia. A o to przecież chodzi w wolnym świecie demokratycznym.

***

W czerwcu 2006 roku ruszył portal dziennikarstwa obywatelskiego Wiadomosci24.pl. Zainteresowanych szerzej ideą dziennikarstwa obywatelskiego odsyłam do tekstów na ten temat.
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/abecadlo_dziennikarza_obywatelskiego_15977.html
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pamietajmy_o_idei_rewolucyjnej_15836.htmlhttp://www.wiadomosci24.pl/artykul/pamietajmy_o_idei_rewolucyjnej_15836.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz