wtorek, 1 listopada 2016

Naiwni jak narodowcy? Na marginesie ostatniego bojkotu Facebooka

Czy wkrótce powstanie Facebook dla narodowców? Nie, to nie jest pytanie absurdalne. Skoro część jego użytkowników nie jest w stanie zaakceptować regulaminu serwisu społecznościowego to może powinni założyć własny?

Facebook wielokrotnie podkreślał, że jest firmą technologiczną i, że nie jest firmą medialną. Aby zarządzać ogromną ilością skarg na treści - ponad milion dziennie - firma stworzyła wielopoziomowy system moderacji. Wszystko zaczyna się od zautomatyzowanego systemu odbioru naruszeń regulaminu i skarg do zespołów mieszczących się w Dublinie, Hyderabad, Austin i Menlo Park.

Protesty i sugestie, że pracownicy polskiego oddziału Facebooka przez swe „polityczne koneksje” wpływają na to co jest usuwane, czy na blokowanie profili świadczą tylko o braku głębszego zrozumienie tego jak działają serwisy społecznościowe. Jak wygląda obieg zgłoszeń dotyczących naruszeń, ale też jak można przeprowadzić zmasowaną „akcję” dotyczącą postu, osoby, itd.

A przede wszystkim, że zawsze to właściciel ustala zasady serwisu tworząc jego regulamin, a użytkownik logując się w serwisie akceptuje zasady i zachowuje się zgodnie z nimi lub musi to miejsce opuścić. Oczywiście protesty i głośne akcje pewnie jakoś tam wpływają na dalszy los platformy takiej, jak Facebook, ale nie sądzę by cokolwiek istotnego zmieniły.

Pod tym adresem jest wszystko co powinieneś wiedzieć o zasadach moderacji. A usuwanie postów lub blokowanie profili to tylko efekt tych zapisów. Wszędzie są ludzie i to oni interpretują np. punkt brzmiący: Niedozwolone jest publikowanie treści, które: promują nienawiść, zawierają groźby lub pornografię, nawołują do przemocy lub zawierają nagość, a także drastyczną i nieuzasadnioną przemoc.

Burza jaka ostatnio wybuchła, demonstracyjne usuwanie profili przypomniało mi historię sprzed 8 lat. Istniejący wówczas zaledwie 2 lata serwis www.wiadomosci24.pl (działa do dziś w ramach firmy Polska Press Grupa) przeżył największy kryzys w historii zwany „rewolucją goździków” - określenie od zdjęć umieszczanych w profilach protestujących. Całkiem spora grupa użytkowników tego serwisu dziennikarstwa obywatelskiego zakwestionowała interpretację części zapisów regulaminu dotyczącą umieszczania zdjęć w profilu. Pomijając inne aspekty tego sporu właściciel serwisu nie uległ presji, regulamin nieco zmieniono, ale tak, by wypełniał założoną dla marki strategię. Spór skończył się odejściem, usunięciem profili przez kontestujących zmiany użytkowników i założeniem „konkurencyjnego” portalu. Owszem funkcjonował jakiś czas, ale dość szybko po nim pozostało tylko wspomnienie, a Wiadomosci24.pl działały i nadal działają.

Zasady gry zawsze ustala właściciel portalu, a nie jego użytkownicy. Facebook bez profili polskich narodowców na pewno przeżyje, a czy swoje cele polityczne narodowcy osiągną - hipotetycznie? - zakładając swój serwis społecznościowy? Siłą amerykańskiego portalu społecznościowego jest jego zasięg, w Polsce około 19/20 mln z 25 mln internautów ma swoje profile, odwiedza serwis. Jeśli narodowcy kwestionują „cenzurę” (i wszelkie zasady działania moderacji na Facebooku) warto, by spróbowali stworzyć konkurencję. I stworzyli serwis, oczywiście jego regulamin. Tylko powinni pamiętać, że nieobecni racji (także tej politycznej) nie mają…

Więcej jak działają mechanizmy moderacji treści na FB, z jakimi problemami mierzy się serwis Marka Zuckerberga, można przeczytać w tym artykule Reuters.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz