czwartek, 20 października 2016

Prywatyzacja polskiej prasy nie tylko z Niemcami w tle

Sporym zaskoczeniem był dla wielu tekst Gazety Wyborczej Wojciecha Czuchnowskiego o poważnie ponoć rozważanym scenariuszu sprzedaży przez właściciela Polska Presse Grupa udziałów w spółce złożonej przez PKO BP. Tak miałaby się dokonać tzw. częściowa renacjonalizacja mediów. „Wredny Niemiec" przestanie „wpływać” na polską rzeczywistość a rządzące Prawo i Sprawiedliwość dostanie narzędzie manipulacji opinią publiczną na prowincji - komentowano. Dziś Polska Press Grupa jako właściciel 20 tytułów dzienników regionalnych, ponad 100 tygodników i dziesiątek serwisów informacyjnych (nie tylko serwisy dzienników, ale też i portal Naszemiasto.pl) to łakomy kąsek zwłaszcza przed wyborami samorządowymi.

Zostawmy z boku potencjalne scenariusze i realność takiego ruchu (osobiście uważam za całkiem prawdopodobny :), ale ważniejsze, że pojawiło się w sieci wiele błędnych komentarzy i informacji o Polska Press Grupa. Masę przeinaczeń, przykładów braku weryfikacji faktów o procesie prywatyzacji prasy w Polsce. Oczywiście, że nie opisuję tu wszystkich procesów, ale jako były już pracownik tej firmy od 1990 r. pamiętam jak naprawdę było. Dlatego ten wpis. By m.in. naświetlić historię i pozycję Polska Press Grupa we właściwych proporcjach. Unikam szczegółów niektórych posunięć biznesowych, np. tego, że firma mogłaby być w dużo lepszej kondycji gdyby od 2007 roku nie realizowała projektu prasowego Polska The Times, a zainwestowała raczej w rozwój w internecie.

RSW? Jak prywatyzowano prasę

Przypomnijmy, że do 1989 Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza (RSW "Prasa-Książka-Ruch”) była największym koncernem prasowym w Europie Środkowo-Wschodniej. Założona 1.01.1973 przez Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą (siedziba partii stała się siedzibą Giełdy Papierów Wartościowych) RSW "Prasa-Książka-Ruch" była obok pośrednich dotacji budżetowych i składek członkowskich jednym z głównych źródeł bieżących dochodów PZPR (dywidendy). RSW, która faktycznie finansowała działalność partii komunistycznej, wydawała większość wysokonakładowych gazet, na czele z Trybuną Ludu. RSW miała własną, monopolistyczną niemal sieć kolportażu - to bardzo ważny wątek dla przyszłości prasy w Polsce po 1989 r. i losów jej prywatyzacji.

Prasa partyjna miała szczególną pozycję w Polsce. Obok tej całkowicie kontrolowanej przez cenzurę były cenione tygodniki typu „Polityka”, „Przekrój”, czy „Tygodnik Powszechny” cieszące się względną niezależnością (oczywiście też cenzurowane). W 1990 Sejm podjął uchwałę o likwidacji spółdzielni RSW, ustalił zasady podziału koncernu, powołał pełnomocników ds. likwidacji majątku. To oni szukali nabywców na prawa do tytułów prasowych. Na początku lat 1990 na polskim rynku pojawiło się wielu wydawców z Zachodu, w zasadzie większość z największych dziś wydawców w Polsce (dopiero w 1994 roku pojawił się Axel Springer dziś Ringier Axel Springer Polska).

Likwidacja to sprzedaż praw do tytułów różnym podmiotom: spółdzielniom dziennikarskim, spółkom polskim, medialnym koncernom zagranicznym. Dużo decyzji było bardzo politycznych - to był faktycznie podział łupów po komunie. To wtedy 8 tytułów prasowych - dzienników regionalnych trafiło w ręce francuskiego koncernu Hersant (kupił także 51 proc. udziałów w Rzeczpospolitej – największym wtedy obok Gazety Wyborczej polskim dzienniku). Część tytułów trafiła w ręce spółdzielni dziennikarskich, niewiele z nich sobie poradziło na wolnym rynku - np. w  Łodzi Express Ilustrowany 20 % udziałów było w rękach spółdzielni dziennikarskiej, ale ostatecznie odsprzedała je Polskapresse (dawna nazwa koncernu przed połączeniem ze spółką Media Regionalne). Partyjny Głos Robotniczy przekształcony w Głos Poranny nie miał tego szczęścia. Biznesmeni, w tym polski biznes prywatny oraz ludzie związani z partią PSL, tytułu na rynku nie utrzymali.

Orkla? Hersant? Fundacja Prasowa „Solidarność” Jarosława Kaczyńskiego?

Kilka dzienników regionalnych nabyła norweska spółka Orkla. Na polskim rynku najbardziej agresywnie grał chyba właśnie ten norweski koncern. Np. jedna z spółek-córek, Orkla Media zawiera w 1990 umowę z dolnośląskim zarządem regionu Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Utworzono Norpol-Press, której zadaniem było wydawanie  gazety. Od września 1990 r. „Dziennik Dolnośląski”, który rok później został zawieszony. Orkla sprowadziła maszynę drukarską a „Solidarność” sfinansowała budowę drukarni i redakcji. Od 1991 r. Orkla systematycznie skupowała udziały w tytułach regionalnych: „Słowo Polskie”, „Gazeta Wrocławia”, „Gazeta Lubuska”, „Gazeta Pomorska”, „Nowa Trybuna Opolska” a na końcu „Rzeczpospolita” – udziały odkupione od Hersant. Orkla budowała drukarnie, często wyposażając je w używane maszyny sprowadzane  z Norwegii. Inwestycje prowadziła w ramach różnych spółek (Orkla Media, Orkla Media Newspapers, Orkla Media Poland, Orkla Press Polska itp.). Wielokrotnie zmieniała taktykę przejmowania udziałów. Najgłośniejszą inwestycją stało się wykupienie 51% udziałów spółki Presspublica wydającej „Rzeczpospolita”. Niektóre procesy odbywały się na granicy prawa, a nawet z naruszeniem niektórych zasad i przepisów, stąd było kilka sporów sądowych.

W kwietniu 1990 roku grupa 98. pracowników zespołu redakcyjnego „Express Wieczorny” (warszawska popołudniówka z bardzo dobrą pozycją na rynku) zakłada spółdzielnię dziennikarską, by uzyskać pierwszeństwo w ubieganiu się o przejęcie tytułu od RSW. W październiku spółdzielnia rozpoczyna wydawanie porannej wersji dziennika, noszącej tytuł „Express”. Fundacja Prasowa „Solidarność” – to z kolei fundacja założona 15 marca 1990 przez ówczesnego senatora i redaktora naczelnego "Tygodnika Solidarność” Jarosława Kaczyńskiego. Wśród założycieli fundacji są też m.in. Sławomir Siwek i Krzysztof Czabański.

Warto pamiętać, że już w maju 1991 na żądanie Jarosława Kaczyńskiego (wtedy minister stanu i szef kancelarii prezydenta Wałęsy) Fundacja nabyła od Skarbu Państwa "Expres Wieczorny" oraz prawo wieczystego użytkowania kilku działek wraz z czterema nieruchomościami w centrum Warszawy m.in. przy ul. Nowogrodzkiej 84/86 (ówczesna siedzibie zakładów graficznych, a dziś siedzibie PiS), po likwidowanym koncernie RSW Prasa-Książka-Ruch z czasów PRL (likwidatorem koncernu był też kilka lat później Krzysztof Czabański). W lipcu 1993 fundacja „Solidarność” odsprzedaje tytuł "Express Wieczorny" szwajcarskiej spółce Marquard (zlikwidowano tytuł w 1999 r.). Prywatyzacja „Expressu Wieczornego” zasługuje na oddzielny wpis, zainteresowanych odsyłam do Wikipedii.

Hersant, Verlagsgruppe Passau, Passauer Neue Presse, Polska Press Grupa

W 1994 r. francuski Hersant odsprzedaje tytuły prasowe niemieckiemu wydawcy Verlagsgruppe Passau – dziś Polska Press Grupa. Wróćmy do czasów przejęcia gazet od Hersanta. To było kilka tytułów w największych miastach Polski poza Warszawą: Gdańsk, Poznań, Wrocław, Katowice, Kraków, Łódź. Mocne gazety regionalne głównie tzw. postczytelnikowskie, czyli spółdzielni Czytelnik (posiadały m.in. własne zaplecze techniczne i organizacyjne - system kolportażu, drukarnie). O te tytuły toczył się w prywatyzacji największy bój, i Skarb Państwa zainkasował najwięcej. Życie Warszawy - przejął Nicola Grauso, a Hersant m.in. Dziennik Zachodni, Dziennik Bałtycki, Dziennik Łódzki. One w czasach komunistycznych nie należały do RSW Prasa-Książka-Ruch, były - oczywiście teoretycznie, np. case Gazety Krakowskiej za czasów red. Macieja Szumowskiego - pod mniejszym wpływem cenzury. To w nich za komuny mogły pojawić się nekrologi ze znaczkiem ŚP, czyli Świętej Pamięci. Były w dobrej kondycji finansowej - miały zasięg i bardzo dużo reklam.

Gdy Hersant odsprzedawał tytuły Passauer Neue Presse to była mała spółka z Passawy w Bawarii. Nikt w zasadzie nie znał tego wydawcy, ani właścicieli - rodziny Diekmannów.
Koniec lat 90. i pierwsze lata tego stulecia to intensywny rozwój koncernu. To kupowanie udziałów w tygodnikach lokalnych i szybkie „wcielanie ich” pod skrzydła produktu-matki, czyli dziennika regionalnego. Tak było np. w woj. łódzkim z tygodnikami „Nad Wartą” - Sieradz i „ITS” ze Skierniewic. Poszerzanie zasięgu przez fuzję, np. w Łodzi gdzie niezależne Wiadomości Dnia połączyły się z Dziennikiem Łódzkim należącym do Polskapresse.  To także okres początków inwestycji w internet. W latach 2000/2001 powstają dwie internetowe marki, które dziś odpowiadają za bardzo dużą część przychodów spółki - portal ogłoszeniowy Gratka.pl oraz lokalny, informacyjny portal Naszemiasto.pl.

Wspomniany na początku projekt ogólnopolskiej gazety Polska The Times to rok 2007, po jego porażce (notabene nigdy oficjalnie nie zamknięto tego projektu) ponownie powrócono do ekspansji w internecie. Brałem w tym bardzo aktywny udział więc napiszę tylko, że mocne podstawy dzisiejszej pozycji koncernu w internecie (9/10 miejsce w top 20. w Polsce) zbudowana zostały w okresie 2009 - 2012. W 2012 roku na dobre rozpoczęły się przygotowania do fuzji z Mediami Regionalnymi, a raczej zakupu przez PP koncernu obejmującego swoim zasięgiem pozostałą część kraju (bez woj. warmińsko-mazurskiego).

Dla przypomnienia Media Regionalne należały od 2006 r. do inwestora finansowego z wysp brytyjskich - Mecom, który przejął tytuły od Orkli. Tak kupując kolejnych kilka tytułów regionalnych prawa do portali, serwisów Polska Press Grupa stały się wielkim koncernem, łakomym kąskiem dla polityków.

Dziś Polska Press Grupa swym zasięgiem obejmuje niemal całą Polskę. Firma z informacją i reklamą jest bardzo głęboko, naprawdę lokalnie, nawet w bardzo małych miastach. W wielu miastach powiatowych są oddziały, tam powstają tygodniki lokalne i choć zatrudniają niewielu dziennikarzy to jednak są bardzo ważnym ogniwem lokalnego rynku informacji. Z Warszawy to nie zawsze tak wygląda, ale realnie to często monopolista na rynku regionalnej, lokalnej i cyfrowej informacji. I reklamy. Są wprawdzie mutacje tytułów ogólnopolskich, ale często - jak z Gazetą Wyborczą - czytane tylko w stolicach województw. Są i konkurencyjne, niezależne tygodniki lokalne w powiatach czy duże portale internetowe (np. Trojmiasto,pl), ale pierwsza pozycja koncernu na rynku regionalnej i lokalnej informacji wydaje się niezagrożona. Pomysł zakupu tych tytułów w ramach „dobrej zmiany” wygląda zatem na bardzo sensowny. Czy realny? To czas pokaże, czy zapewnienia władz spółki są bliższe prawdy (PKO BP też się odciął), czy raczej materiał z Gazety Wyborczej za kilkanaście miesięcy okaże się przedwczesną zapowiedzią wielkich przetasowań na rynku prasy. 

*** 
Jeśli znalazłeś błąd, nieścisłość, przeoczenie w tym artykule daj mi znać przez formularz na stronie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz