czwartek, 29 sierpnia 2013

VOD z Tesco? Dlaczego hipermarkety nie powiedziały ostatniego słowa w online...

Blinkbox – powinniśmy w Polsce lepiej zapamiętać tę nazwę. W 2011 roku brytyjska sieć Tesco kupiła 80 procent udziałów w tym serwisie VOD. Dziś sieć znana raczej z hipermarketów liczy się na rynku Video On Demand na wyspach brytyjskich. Zapewne Tesco z milionem klientów na swoje usługi w Blinkboxie nie zawaha się sięgnąć po takie same rozwiązania także w Polsce.

Usłyszałem kiedyś od pewnego mądrego człowieka, że w polskim internecie karty są już dawno rozdane. Jak dowodzą wydarzenia z ostatnich kilkunastu miesięcy (fuzje, przejęcia) mylił się ogromnie. To nieprawda bo do gry wciąż mogą wejść światowi gracze z branż kompletnie odległych od internetu, choćby handlujący towarami FMCG. Obracający milionami nie zawahają się zainwestować w perspektywiczną branżę, po prostu w kanał zbytu towarów, który może przynieść dużą stopę zwrotu.



W Polsce też mamy nietypowe doświadczenia z wchodzeniem graczy ze świata offline w online. Spółka Czerwona Torebka przejęła kilka miesięcy temu większość udziałów w Merlin.pl, a Czerwona Torebka to przecież Mariusz Świtalski i jego olbrzymie doświadczenie w handlu detalicznym. Ostatnio Świtalski nagle zmienił strategię bo skończył mu się zakaz konkurencji wobec Jeronimo Martins (ta firma kupiła założoną przez niego w 1995 r. Biedronkę) i zamiast sieci pasaży handlowych pod nazwą Czerwona Torebka ma chyba zamiar – m.in. z pomocą Merlina – budować jednak sieć detaliczną.

Sama historia Merlina zaczęła się w 1997 roku. Założył ją Zbigniew Sykulski i jego koledzy z wydawnictwa Prószyński i S-ka, ci sami ludzie, którzy stworzyli potęgę tytułów prasowych „Cztery kąty, czy „Poradnik domowy“. Merlin był łakomym kąskiem dla Empiku, ale decyzją UOKiK-u nie powstała firma, która mogłaby być monopolistą na rynku handlu online. Tymczasem Czerwona Torebka i stojący za nią Świtalski to typowa spółka, której przychody pochodzą z niskiej marży na towarach kupowanych przez masowego klienta. A skoro w „stajni“ Świtalskiego jest Merlin (ta firma tworzyła pod koniec lat 90. standardy płatności online kartami kredytowymi w Polsce) to należy spodziewać się dalszych kroków integrujących oba kanały.

20 maja z polskiego rynku zniknęła sieć Beverly Hills Video, rozmyła się w nicości „śladem“ wielkiej sieci Blokbuster. Wypożyczalnie kaset video, a później płyty DVD i Blue Ray, straciły racje bytu za sprawą VOD. Początkowo VOD kojarzyliśmy jedynie z dostawcami treści video w tradycyjnych kanałach telewizyjnych (Ipla – Polsat, VOD od TVN Player). Gdy bowiem VOD zaczynało zdobywać popularność kluczowe były technologia i obszerna biblioteka tytułów. Dziś to pierwsze jest do zdobycia, spopularyzowało się, a to drugie można kupić rekompensując sobie koszty świadcząc usługę na duża skalę. Liderem jest VoD.pl należący do Onetu, który osiąga zasięg 16,2 % polskich internautów. Dużo i mało jednocześnie...

Pojawiły się też pierwsze sugestie, że na polski rynek wejdzie Netflix amerykański firma, której ofertę ogląda już ponad 38 mln internautów w 40 krajach. Wejście takiego giganta na europejski rynek (m.in. Wielka Brytania, Irlandia, Szwecja, Holandia) może zdynamizować rozwój usług VOD. Sztandarowym przykładem ofensywy Netflixa jest serial "House of Cards" z Kevinem Spacey w roli głównej. Prawdziwą przewagą konkurencyjną nad tradycyjną telewizją i kablówkami są dane jakie Netflix zbiera o zarejestrowanych użytkownikach. Firma twierdzi nawet, że to nie tylko zmniejsza koszty marketingu, ale, że jest w stanie prawidłowo zasugerować 3/4 klientom co mają obejrzeć z ich zbiorów. Prezes Reed Hastings przyznał, że "House of Cards" powstał na postawie badań przyzwyczajeń i zachowań subskrybentów - "przewidzieliśmy jak wielka będzie publiczność tego serialu".


A co ma do tego wszystkiego ma Tesco? Zasięg offline, czyli setki tysięcy klientów tej sieci, którzy jednocześnie korzystają w domu z internetu. Co za problem sięgnąć do ich kieszeni i poszerzyć swoją działalność przejmując jakiegoś gracza w Polsce, z dobrą biblioteką, w miarę nowoczesną technologią? I potem tylko połączyć wszystko ze sklepem Tesco w realu i tym z końcówką pl. O innych graczach nie wspomnę, hipermarkety nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. I rzecz nie tylko w VOD. Sporo wskazuje na to, że dopiero przeżyjemy u nas prawdziwą hossę na oglądanie filmów w internecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz