sobota, 24 sierpnia 2013

Instagram. Podglądanie celebryty, czyli szósty stopień oddalenia

To niesprawiedliwie. Dopiero co serwisy o celebrytach przeżywały swój rozkwit, dopiero co wszyscy zachwycili się tego typu treścią a już ma nadejść ich zmierzch? Serwisy tabloidowe mogą okazać się niepotrzebne? Instagramowi błyskawicznie przybywa i samych celebrytów – prawdziwych i „znanych z tego, że są znani“ – jak i użytkowników, przeciętnych internautów. Ci pierwsi kierują obiektywy swych smartfonów na siebie, ci drudzy z pomocą tego samego urządzenia i serwisu Instagram mają okazję ich podglądać. I złudne poczucie bycia ich znajomymi.

Pamiętacie określenie "że każdy na tej planecie oddzielony jest od każdego innnego tylko o sześć osób"? Taka mniej więcej kwestia pojawiła się w sztuce scenicznej Johna Guare'a "Szósty stopień oddalenia" z 1990 r. Co ważne w cyberprzestrzeni za sprawą Twittera, Facebooka czy Instagramu możemy poczuć się i bliżej pewnych osób, i równocześnie bardzo daleko. Śledzenie profili VIP–ów jest skracaniem tego dystansu, kliknięcie w “lubię to”, komentarz pozwala mieć złudzenia, że "znamy się z celebrytą, politykiem"... Czy Facebook stał się już passe? Twitter pozostaje środowiskiem dziennikarzy, polityków i marketingowców? Ulotność kontaktu na Twitterze i nachlana reklama na Fejsie... Tymczasem Instagram jeszcze bardziej skraca dystans. Nic dziwnego, że tak wielu śledzących mają profile celebrytów, modelek, modowych blogerek, czy sportowców.

Serwisy tabloidowe obficie czerpią ze zdjęć i 15-sekundowych filmów zamieszczanych przez słynnych ludzi na Instagramie: Doda na imprezie, Anna Przybylska po operacji ma się świetnie, a blogerka modowa w nowej stylizacji – proszę bardzo. Tylko czy potrzeba dziś pośredników w postaci tablidowych serwisów? Skoro widzę to samo co na Plotku, czy Pudelku po co mam „przepłacać“ spędzonym tam czasem? Kiedyś Pudelka wyróżniała swoista unikalność contentu - jedno wydarzenie, kilka kadrów, często tego samego ujęcia, ostry komentarz i był news, który przyciągał internautów żądnych plotek. Na początku ów news był przepisywany śladem innych mediów, głównie papierowych, później coraz częściej papparazi dostarczali unikalne zdjęcia.

Mark Zuckerberg wykonał w 2012 roku świetny ruch kupując Instagrama za 1 mld dolarów. Dalszy jego rozwój może okazać się dla części rynku (tabloidy printowe i onlinowe) tym czym okazała się rosnąca potęga Google dla wydawców prasy. Wujek Google w ciągu 15 lat swego istnienia nauczył miliardy internautów, że pierwsze kroki trzeba kierować do niego, a nie do brandów utożsamianych z informacją, opinią, jakością. Google pokazuje nam gdzie są owe newsy, nie rangując ich zbytnio jeśli chodzi o jakość, podpowiada gdzie mamy czegoś poszukać. Instagram natomiast zagospodarowuje ludzką potrzebę – podglądanie życia innych. Dzięki temu wydaje nam się, że o ulubionych gwiazdach wiemy jeszcze więcej.

Kiedyś dziennikarze byli potrzebni politykom – teraz Ci, jak minister Radek Sikorski – używają Twittera, by zakomunikować coś do czego kilkanaście lat temu potrzebowali zwołania konferencji prasowej. Kiedyś tabloidy wysyłały paparazzi, by czatowali z aparatami na jedno ujęcie z pijanym aktorem, a reporterzy grzebali w śmieciach, by poznać tajemnice życia prywatnego VIP–ów. Kiedyś telewizje śniadaniowe zapraszały celebrytki, by dzieliły się swoimi przeżyciami z wakacji, a teraz modelki, aktorki, sportowcy pokazują w swoich profilach na Instagramie prawdziwe cuda. Chętnie kierują smartfona na siebie, wybierając tylko czas, miejsce i okoliczności. Wystarczy śledzić zamieszczane przez nich zdjęcia, polubić je, skomentować. Odkrywamy wtedy ze zdumieniem, że jesteśmy sobie tak "bliscy" - np. o Doda ma taki sam kostium kąpielowy jak ja!

Smartfon i Instagram zaspokajają pierwotną potrzebę – podglądanie innych. Komórka jest ciągle z nami, ale czy dzięki temu nie czujemy się jeszcze bardziej samotni we wszechświecie, w cyfrowym świecie gdzie każdy VIP jest o jeden klik od nas a jednocześnie posiadanie tak wielu “dobrych, cyfrowych znajomych” może być przekleństwem?

A film poniżej? Niech będzie ciekawą puentą :)





  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz